piątek, 14 października 2016

CHYD Fanfiction - Viflection #5

Żebraki żebrają o kolejny rozdział, to łaskawie go napiszę.





              Rozdział Piąty
                                      Jezioro





Victoria siedziała na łóżku opierając się plecami o ścianę, wciąż czekając na Shaten bądź kogokolwiek innego. Gdzie wszystkich wcięło ?
Rozmyślała w pewnej chwili nad ponownym spacerkiem do miasta po nowe zabawki, ale zrezygnowała z tego pomysłu, gdy tylko przypomniała sobie incydent z grą na konsolę.
Kusiło ją coraz mocniej by wyciągnąć swój telefon i wstukać numer do Reflectiona. Typowe : 666.
Kręciła raz po raz głową by odgonić od siebie ten głupi pomysł.
No ale nuda właziła jej już między palce u stóp, a Shaten dalej nie ma. Gdzie ona do cholery jasnej jest ?
W końcu westchnęła, wyciągnęła z kieszeni spodni telefon i wystukała na ekranie wspomniany numer. Przez chwilę zastanawiała się czy to nie jest przypadkiem najgorszy wybór w jej życiu. W końcu potwierdziła numer i zadzwoniła.
Odezwała się poczta głosowa. Przewróciła jedynie oczami i się rozłączyła.
W końcu zdecydowała się wstać, ubrać kurtkę i wyjść ponownie z domu by tym razem wybrać się nad jezioro. Gdyby wiedziała gdzie mieszka Rig z Adrienem to już dawno zrobiłaby im "wjazd na chatę", jednak tej wiedzy nie posiadała, więc pozostało jej albo rozrabiać w mieście albo rozmyślać nad sensem istnienia ludzkiego nad jeziorem.
W pewnej chwili poczuła coś chłodnego na szyi. Odwróciła się gwałtownie, jednak tym chłodnym gościem, który zawitał na jej szyi, nie była ręka Reflectiona ani Riga, tylko płatek śniegu. Spojrzała w niebo. Tak, zaczął padać śnieg. Dlaczego tak gwałtownie zaczęła reagować na takie rzeczy ?
Wzruszyła ramionami i kontynuowała spacer, by w końcu dotrzeć nad jezioro i gapić się we własne odbicie w zimnej jak lód wodzie.
Pionowe źrenice jej oczu obserwowały świat wokół niej. robiło się już powoli ciemno, widziała gdzieś nad koroną drzew zachód słońca.
Zaczęło robić się coraz zimniej, schowała swe ręce do kieszeni i odwróciła się na pięcie by nagle znaleźć się przygnieciona do pnia pobliskiego drzewa.
Kompletnie zdezorientowana świdrowała oczami dookoła, zarejestrowała zamaskowanego chłopaka, który ją przygniótł swoim ciałem do drzewa.
- Mówiłem byś nie łaziła sama...






Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Mia Land of Grafic