czwartek, 13 października 2016

CHYD Fanfiction - Viflection #2

Uh-huh... well.. ee..
Let's just get the point.







              Rozdział Drugi
                                      Niespokojny Ranek




- Tęskniłaś?
Dziewczyna natychmiast odepchnęła go od siebie i się odwróciła. Tak to on. Chłopak w masce. Reflection Suriv. Ten debil.
- Nie. Czego tym razem chcesz? Znowu zadręczyć mnie zapowiedziami końca świata?
Chłopak pokręcił przecząco głową i zaśmiał się.
- Ależ nie, po cóż miałbym przychodzić spoilerować aż tyle rzeczy?
Westchnęła słysząc kolejne pierdoły, nad którymi nie chciało się jej zastanawiać. Zwykła strata cennego czasu.
- Nie zawracaj mi głowy, mam dzisiaj za dużo spraw na głowie, by na ciebie znowu tracić czas.
Skierowała się do kuchni odłożyć kubek do umywalki, mamrocząc coś pod nosem.
Suriv nic z tego sobie nie robiąc wszedł do kuchni za nią i oparł się o framugę drzwi.
- Naaa przykład ?
Victoria oparła się rękoma o blat próbując na szybko wymyślić jakąś szybką wymówkę.
- Nie twój interes. A teraz jeśli możesz, wyjdź - skierowała się do swojego pokoju by się jak najszybciej ubrać i wyjść stąd. Jak go przegonić?
- Przecież wiesz, że nie mam nikogo z kim mógłbym porozmawiać o czymś innym niż tylko misterne plany jak zabić osoby, które stoją mi na drodze. 
Zamknęła mu drzwi na klucz tuż przed nosem. Ha! Niech się pier####!
Szybko wyciągnęła z szafy pierwsze ciuchy, które wpadły jej w ręce, odwróciła się na pięcie i wpadła na Reflectiona.
- Pomóc? - zaśmiał się cicho.
- Nie dzięki - wyrzuciła go z pokoju, zamknęła się jeszcze raz na klucz (wiedząc, że to i tak na niego nie zadziała) i usiadła na łóżko starając się w miarę szybko się przebrać, nim on znowu tu wejdzie.
Wstała naciągając spodnie na siebie i sięgnęła po koszulkę... a raczej kołdrę.
Warknęła i spojrzała na lewitującego w powietrzu chłopaka, który najwyraźniej miał w tej chwili z niej niezły ubaw.
- Dobrze się bawisz?
- Wyśmienicie.
- To super, oddaj koszulkę i wyjdź. Nie mam ochoty na pierniczenie się z tobą.
- Czy to miał być podtekst? 
Wzdrygnęła się i wyrwała jemu z ręki koszulkę, odwróciła się do niego plecami i ściągnęła tą, w której spała, starając się ignorować natrętnego Reflectiona.
 On rozłożył się w powietrzu i patrzył na jej plecy jakby rozmyślając nad czymś.
- Actually, mogłabyś po prostu udać się do łazienki i dokończyć tę czynność samotnie.
- Byś znowu mnie nachodził? - przewróciła oczami - Nie, dzięki, mówiłam, że nie mam ochoty tracić na ciebie czasu. Wolę to już mieć za sobą i wyjść.
- Dokąd? - udał zatroskany ton głosu - Przecież wiesz, że w mieście zrobiło się bardzo niebezpiecznie! Dziewczyna, taka jak ty nie powinna teraz spacerować sama po ulicach.
 Już ubrana dziewczyna, oblała go morderczym spojrzeniem po czym wyszła z pokoju, założyła kurtkę i wyszła bez słowa, mając serdecznie dosyć nieproszonego gościa.
Ale czy to koniec wrażeń na dziś?
 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Mia Land of Grafic